Ała! Jak to boli!

Nikt się nie spodziewał… kolejnej seksistowskiej reklamy! I wtedy nagle, znienacka otwierają się drzwi, w autobusie, prasie, internetach, dopadają Cię i … nic już nie jest takie jak było. W moim mieście wiszą bilbordy radia z ładną dziewczyną która, pech chciał, przypadkiem akurat, na wysokości piersi trzyma dwie wielkie kule dyskotekowe!

Ale urwał!

Taki dowcip, żart, na zasadzie gry w skojarzenia. Radio – wiadomo: cycki!

Narty – cycki.

Rajstopy – cycki.

Hemoroidy – cycki.

Opony zimowe plus płyn do spryskiwaczy – cycki.

Wyprawka szkolna – cycki!

Zaparcia i biegunki – cycki.

(Jest nawet taka strona o szczuciu publiki cycem z lewej i prawej)

Naprawdę, widać że autor tej złotej myśli reklamowej musiał mocno, ale to bardzo mocno… być w dzieciństwie krzywdzony w głowę, bo inaczej dlaczego tak ciężko mu  zauważyć, że od kilku lat żyjemy w Europie, w XXI wieku, jest raczej postęp, cywilizacja, edukacja, panuje „ideologia dżender” i uprzedmiotawianie i wykorzystywanie wizerunku ciała kobiecego w reklamie w przestrzeni publicznej coraz częściej spotyka się z niezgodą, są pase i anachroniczne. Ale nie, autor jest na to ślepy i głuchy.

Poziomy zacofania i oszołomstwa są różne i często bardzo poważne i dotkliwe, zwłaszcza jeżeli chodzi o kulturę wizualną. Jak mówi popularne przysłowie: „Co się widziało to nie nie da od-zobaczyć”. Przykładem będzie niech reklamowanie ciężkich problemów psychiatrycznych przez podniecających się krwawymi ilustracjami, epatującymi skrajnym okrucieństwem wobec dzieci, sadystów, występujących pod płaszczykiem ochrony życia napoczętego. A od wczoraj podobny poziom debilizmu i wsteczności zaprezentowali autorzy głośniej reklamy enerdżi drinka Diabeł. Postanowili oni zaszaleć i nie liczyć się z życzliwą opinią publiczną. Po sarmacku, po pisowsku, z wielkim szowinistycznym bananem na gębie, na zasadzie: „my sobie tu możemy, bo to jest nasz kraj, nasz drink, nasza reklama i nikt nam nie będzie mówił, co możemy robić i jak, bo to jest nasza polska tradycja i kultura, jakeśmy krajem katolickim, że kobiety to kobiety, a mężczyzna to pan i władca” wywali w internet reklamę.

Na reklamie widzimy kobietę unoszącą wzrok. Ma bieliznę (koszulkę na ramiączkach), wisior i garbaty nocek. Pod bródkę trzyma ją męska dłoń. Podpis informuje, że zaraz coś będzie miała w ustach i ona już tam wie co, i że można oznaczać panny, co lubią czuć smak diabełka w ustach. Nie ratuje ich analogiczna reklama z mężczyzną.

Tadaaam! Żyjemy w kraju, gdzie kobiet jest więcej niż mężczyzn, o przeszło półtora miliona!

Kobiety częściej robią zakupy.

Kobiety częściej zwracają uwagę na reklamy, większość reklam jest kierowana do kobiet.

Kobiety też pracują, uczą się po nocach, zarabiają pieniądze (no, to inny temat ile), jeżdżą samochodem i także piją enerdżi drinki. Kogo miała zachęcić ta reklama i do czego? Wypuszczenie tego szajsu było bardzo odważne i ryzykowne, mam nadzieję, że to była pierwsza i ostatnia reklama napitku i pomysłodawcy kampanii, który w poniedziałek, mimo najszczerszych przeprosin, wyjedzie z firmy na swoim krześle obrotowym, obklejony podpaskami, z wilczym biletem i zmieni zawód na mniej szkodliwy społecznie.

 

 

 

Reklamy