Jedno małe zdanie

Z radością przeczytałam artykuł o końcu świata.

Potwierdził moje refleksje i obawy. Stąd radość. Ludzkość (gatunek) nie jest najbystrzejszym i najodpowiedzialniejszym gościem na Błękitnej Planecie.

Wiadomo:

wszystko co współdzielimy z innymi gatunkami niszczymy, trzebimy, tępimy, wysysamy do cna. Zużywamy za dużo wody pitnej i ją zatruwamy przy okazji, żremy w nadmiarze mięso (nad)produkowane w wielkich toksycznych farmach przemysłowych, masakrujemy glebę, wody głębinowe, rzeki, morza, oceany; wyżynamy w pień nie tylko Puszczę Białowieską ale wiele innych puszcz i lasów deszczowych, to samo robiąc z dzikimi zwierzętami lądowymi, wodnymi i z pogranicza trzech stref. Wyrzucamy dżyliony śmieci (nadprodukownych i niepotrzebnych) oraz elektrośmieci, itd. Psujemy życie, ogólnie i wszechstronnie. Bez szacunku i autorefleksji. Produkujemy, produkujemy i produkujemy nie potrzebne gadżety – substytuty uczuć, myśląc, że nasza ochota na hambuksa z krewetkami jest ważniejsza niż czyjeś życie. Taka prawda!

Tysiące naukowców już wiedzą, że doigramy się.

Ale teraz uwaga. Najlepsze było w akapicie, gdzie autor podawał informację o tym, co ludzkość może zrobić, żeby jeszcze jakoś zdążyć naprawić swoje błędy. Oczywiście przede wszystkim ograniczyć wzrost populacji. I tu też się zgadzam.

Tym, co miało by pomóc w ograniczeniu nadprodukcji osobników ludzkich jest, zdaniem autorów….

…..uwaga….

„większe upowszechnienie planowania rodziny i programów edukacyjnych dla kobiet.

Powtórzę: „dla kobiet”.

Serio?!

Łał!!!! Czyli ci zajebiści naukowcy, którzy badają tak bardzo starannie obszary martwe wód i zatok, stężenie azotanów w wodzie glebie, ilość metanu uwalniającą się rocznie do atmosfery i inne ważne i potrzebne rzeczy nie wiedzą, że edukacja samych kobiet nie wystarczy, bo    za    p o c z ę c i e   d z i e c i     s ą     o d p o w i e d z i a l n e      d w i e        p ł c i e?! 

Skąd my to znamy?!

To może oznaczać dwie rzeczy:

Pierwsza: że mężczyźni w krajach, gdzie rodzi się najwięcej dzieci, które mogą stanowić problem, nie uczestniczą w akcie płodzenia. Czyli tam występuje… dzieworództwo?! To by była dla wielu kobiet bardzo dobra wiadomość… Znam jedną singielkę, która chyba chciała by tam pojechać.

Druga: kobiety da się wyedukować w tej materii a mężczyzn nie. Ale dlaczego?! Czy są za głupi czy za wrażliwi?! Czyżby oni nie chcieli wiedzieć, że ich wkład ma znaczenie? Ale czemuż by pozbawiać ich tej cudownej wiedzy i świadomości?! Z jakiego powodu mieli by być pozbawieni tego – owszem: trudnego i wymagającego ale jakże wzbogacającego i uszlachetniającego elementu bycia człowieczym człowiekiem, jakim jest odpowiedzialność? A może to dla nich zbyt straszne, przytłaczające, wiążące, trudne i nie zgodne z ich naturą?!

Chłopaki (ci, co nie wiedzą jeszcze), teraz powiem coś bardzo ważnego. Powiem, jak to już jest w przyrodzie – bo jednak jesteśmy jej częścią. Jeżeli za sprawą swojego penisa, zostawiacie swoje nasienie w drogach rodnych kobiety (tak to ładnie ujmował Kurt Vonnegut, to nie moje) to istnieje prawdopodobieństwo, że zostaniecie ojcami. Bardzo proszę przetłumaczyć wcześniejsze zdanie (bez nawiasu, chociaż o Kurcie też warto gdzie wspomnieć) na wszystkie języki i dialekty świata. Myślę, że to powinno wystarczyć na początek. Potem można programy edukacyjne wprowadzać, dla zaawansowanych: dla tych, co już wiedzą:

  • takich, co będą chcieli świadomie unikać tego przywileju, jakim jest powołanie do życia nowego człowieka oraz
  • dla takich, którzy będą chcieli świadomie uczestniczyć w akcie tworzenia. Wtedy można zaproponować metody planowania rodziny i zapobiegania ciąży obu partycypującym w zapładnianiu płciom.

Jestem przeciwna dyskryminacji mężczyzn i protestuję przeciwko odmawianiu im dostępu do edukacji seksualnej i przygotowywaniu do życia w rodzinie!

Pozdrawiam „kilkanaście tysięcy naukowców”!

 

PS. Wielkie korporacje przemysłowe (np. spożywcze, farmaceutyczne) zatruwające i zmieniające środowisko naturalne, przeważnie w rękach swych dzierżą mężczyźni. Bardzo proszę o przygotowanie specjalnego programu edukacyjnego i dla nich!

 

 

Reklamy